Treść główna

Chodź, pójdziemy za nasz naród

Proces beatyfikacyjny Edyty Stein – s. Teresy Benedykty od Krzyża ułatwił zebranie dokumentów i zbadanie faktów, które raz opublikowane, pozwalają poznać okoliczności związane z aresztowaniem, deportacją, a w konsekwencji śmiercią obu sióstr Stein w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau w dniu 9 sierpnia 1942 roku.

Zeznania świadków pomagają także z bliska obserwować, jak ewoluująca dynamicznie rzeczywistość kształtowała postawy i światopogląd Edyty Stein.

Młodzieńczym poszukiwaniom sensu życia kierowała niezwykła dociekliwość Edyty, jej głęboka wrażliwość oraz świadomość odpowiedzialności społecznej, a także poczucie solidarności międzyludzkiej i międzynarodowej. „Oczywiście – świat może być zły, lecz gdy mała grupa moich przyjaciół, na których mogłam liczyć, i ja, dołożymy wszystkich naszych sił – wtedy damy na pewno rady nawet wszystkim ‘diabłom’”[1]. Jej wiara w ideały, patriotyzm, wdzięczność za możliwość studiowania i czerpania z powszechnie dostępnych dóbr kultury, wzbudzały w niej optymizm i motywowały do działalności społecznej.

Dramatyczne doświadczenia pierwszej wojny światowej nie odebrały Edycie wszystkich pragnień, nadziei i radości życia: „[…] człowiek jest na świecie po to, aby żyć, i powinien całe jego piękno przyjmować z wdzięcznością” – pisała latem 1918 roku, do swojej siostry Erny. „Nie wolno tylko ulec zwątpieniu wtedy, kiedy coś dzieje się inaczej, niż zaplanowaliśmy. Wtedy należy myśleć o tym, co nam jeszcze pozostało, a także o tym, że przecież tutaj jesteśmy tylko gośćmi i wszystko, co kogoś teraz bardzo przygnębia, na końcu nie będzie wcale tak istotne lub będzie miało całkiem inne znaczenie, niż wydawałoby się nam w tej chwili”[2].

Z nastaniem dyktatury Hitlera[3], Edyta Stein widzi, że prześladowania, jakie dotknęły jej krewnych i przyjaciół są w rzeczywistości powszechnymi aktami okrucieństwa wobec Żydów, o których donosiła zagraniczna prasa. Dotarło do niej jasno, że Bóg znowu kładzie ciężką rękę na swym narodzie i że los tego narodu jest także jej losem[4]. Po długich przemyśleniach powzięła zamiar udania się w tej sprawie do Ojca Świętego. Wobec trudności w uzyskaniu audiencji prywatnej, przedłożyła listownie papieżowi Piusowi XI prośbę o obronę Żydów. Otrzymała wkrótce błogosławieństwo dla siebie oraz bliskich i sama, odsunięta od pracy pedagogicznej[5], z ulgą niemalże przyjęła powszechny los współbraci.

Choć miała szansę opuścić Niemcy i pracować jako nauczycielka w Ameryce Południowej, podjęła decyzję o wstąpieniu do Karmelu, skłaniając się ku pragnieniu, jakie czuła od czasu przyjęcia Chrztu świętego. Myślała także o matce, która z pewnością, wobec cierpienia rozstania, wolałaby mieć ją bliżej. Tak więc, w wigilię święta Teresy z Avila, 14 października 1933 roku, Edyta wstąpiła do Karmelu w Kolonii.

Obłóczyny[6] odbyły się 14 kwietnia 1934 roku. Edyta wybrała imię zakonne Teresa Benedykta od Krzyża, a niedługo po złożeniu pierwszych ślubów (21 kwietnia 1935 roku), kontynuuje, z polecenia Prowincjała, ojca Teodora Raucha, swoją pracę naukową.

Obserwując z klasztoru rozwój sytuacji politycznej i pozbawianie Żydów kolejnych praw, siostra Benedykta trwała na modlitwie, z troski nie tylko o swoich bliskich, ale o wszystkich zagrożonych nazistowską polityką.

Matka zmarła 14 września 1936 roku, zanim nienawiść wobec Żydów wybuchła z całym okrucieństwem. Róża, która będąc przy matce, odkładała swoje dołączenie do Kościoła katolickiego, wybrała się 16 grudnia 1936 roku do Kolonii, gdzie niespodziewanie, zastała Edytę w szpitalu, po upadku ze schodów, ze złamaną lewą nogą i lewym nadgarstkiem. Nie rozdzielone klauzurą, cieszą się z wzajemnej bliskości i wspólnie przygotowują chrzest Róży. 24 grudnia, odziana w biały płaszcz siostry Benedykty obserwującej ją z chóru, Róża przyjęła chrzest w kaplicy szpitalnej.

Nad Niemcami zawisła groza. W marcu 1937 roku papież Pius XI ogłasza encyklikę Mit Brennender Sorge, w której nazywa nazizm prawdziwą apostazją, sprzeczną z wiarą chrześcijańską. Mimo, że władze starają się nie dopuścić do opublikowania dokumentu, jego kopie krążą potajemnie. Rok 1938, to rok ślubów wieczystych siostry Teresy Benedykty od Krzyża i rok wyborów Hitlera. W Niemczech płoną synagogi, niszczone jest mienie Żydów, a oni sami wypędzani są z własnych domów. Edyta była jak odrętwiała, wiedząc co przeżywają jej bliscy w Breslau. Sama także nie była bezpieczna, i choć chętnie wyprowadziłaby się do Palestyny, mandat angielski nie zezwalał na imigrację. Nie chcąc dłużej narażać współsióstr na niebezpieczeństwo, poprosiła siostrę przełożoną o znalezienie dla niej jakiegoś schronienia. Tak też 31 grudnia 1938 roku, wieczorem, przyjaciel Karmelu w Kolonii, dr Paul Strerath, przewiózł Edytę do granicy holenderskiej; została serdecznie przyjęta w Karmelu w Echt. 1 lipca 1939 roku dołączyła do niej Róża i przez następne trzy lata pozostały blisko siebie.

Ich siostra – Erna zdążyła wyemigrować z rodziną do Stanów Zjednoczonych, ich brat Arno również. Siostra Elza Gordon wraz z rodziną wyemigrowała do Kolumbi. Elfryda, Paul i bratanica Ewa pozostali we Wrocławiu a w konsekwencji nie uniknęli deportacji.

Latem 1939 roku Edyta Stein sporządziła testament w którym pisze: „Już teraz przyjmuję z radością śmierć którą mi Bóg przeznaczył, w pełnym poddaniu się Jego Najświętszej Woli Proszę Pana, aby zechciał przyjąć moje życie i umieranie na swoją część i chwałę, we wszystkich intencjach Najświętszego Serca Jezusa i Maryi, za święty Kościół, zwłaszcza za zachowanie, uświęcenie i doskonałość naszego świętego Zakonu szczególnie Karmelu kolońskiego i Karmelu w Echt, na zadośćuczynienie za niewiarę narodu żydowskiego, aby Pan został przyjęty przez swoich i przyszło Jego królestwo w chwale, za uratowanie Niemiec i pokój na świecie, w końcu za moich bliskich, żyjących i zmarłych i dla wszystkich, których Bóg mi dał: by żaden z nich nie zaginął”[7].

W nocy z 9 na 10 maja 1940 roku wojska niemieckie wkroczyły do bezbronnej Holandii, zmuszając Sztab Generalny do kapitulacji, a królową i rząd do szukania schronienia w Anglii. W ciągu kilku dni całe terytorium znalazło się pod kontrolą sił zbrojnych Hitlera. Siostra Teresa Benedykta mogła przewidzieć na podstawie tego, co działo się w Niemczech, jakie zagrożenia spadną na okupowany kraj.

„W poniedziałek przed południem” – pisze 8 października 1941 do Joanny van Weersth – „byłam z Różą na komisariacie w Maastricht, aby się urzędowo zameldować tak, jak przewidują przepisy. W tym czasie nasze siostry modliły się za nas; wszystko się powiodło”[8].

Kilka dni później, 12 października, siostry świętują 50-te urodziny siostry Benedykty: „nie byłam w ogóle przygotowana, że to będzie taka uroczystość. Niech sobie Wasza Wielebność wyobrazi: widziałam nie tylko Abrahama, lecz także Henocha i Noego, Izaaka i Jakuba, Mojżesza i Aarona, Dawida Eliasza i Elizeusza. Wystąpili wszyscy tak, jak są przedstawieni w księdze Eklezjastyka. Abraham miał bardzo dostojną postać (Matka Podprzeorysza). Mojżesz tylko nos miał ogromny, ale poza tym był mały i komiczny; na odwrocie tablicy prawa widniał jadłospis z ostatniego tygodnia (siostra Agata)”[9].

Całkowite poddanie się Edyty woli Boga pozwalało jej na zachowanie pokoju i radości życia wspólnotowego a także przyjmowania nawet najtrudniejszych wydarzeń. „Dziś dobrze jest pamiętać, że częścią ubóstwa, które wyznajemy, jest gotowość do tego, by także musieć opuścić nasz klasztor. Jesteśmy zobowiązani do przestrzegania klauzury, ale Bóg nie jest zobowiązany do pozostawienia nas zawsze za murami naszego klasztoru: nie są one potrzebne, ponieważ ma inne mury, które nas chronią. […] naszym świętym obowiązkiem jest jak najściślejsze przestrzeganie praw klasztornych, aby żyć z największą pełnią ukrytą z Chrystusem w Bogu. Jeśli będziemy w tym wierni, a potem zostaniemy wyrzuceni na ulicę, Pan pośle swoich aniołów, aby nas otoczyli i okryli swoimi niepodzielnymi skrzydłami, chroniąc nasze dusze pewniej niż jakikolwiek wyższy i grubszy mur klasztorny. Z pewnością możemy się modlić, aby ta próba została nam oszczędzona, ale tylko wtedy, gdy z całą stanowczością i szczerością dodamy: nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”[10].

Z takim usposobieniem s. Teresa Benedykta weszła w ostatnią fazę swojego życia.

Sytuacja sióstr Stein staje się bardzo trudna po ogłoszeniu dekretu pozbawiającego Żydów narodowości. Dokumenty s. Benedykty, wydane na trzyletni pobyt czasowy w Echt tracą ważność. Pozbawiona narodowości niemieckiej, nie może opuścić terytorium okupowanego przez Rzeszę, a pozostanie, będąc zarejestrowaną w urzędzie jako Żydówka, grozi śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Siostra Benedykta, oddawszy swój los Bogu, zawierza się w posłuszeństwie siostrze Przełożonej Antonii Engelmann:

„Kochana Matko […] W sprawie mojej stałości miejsca nie chciałabym już nic więcej czynić. Powierzam ją w ręce Waszej Wielebności i w Jej gestii zostawiam wybór, do kogo się zwrócić przy podejmowaniu decyzji: czy do sióstr, czy do ojca Prowincjała czy do ojca Biskupa. Ze wszystkiego będę zadowolona. Scientia Crucis zdobyta być może tylko wtedy, gdy się samemu do głębi doświadczy krzyża. Byłam o tym przekonana od pierwszej chwili i powiedziałam z całego serca Ave Crux, spes unica – Bądź pozdrowiony, Krzyżu, jedyna nadziejo!”[11]

Siostra Przełożona poleca Benedykcie napisać do zaprzyjaźnionej Szwajcarki – Hildy Verene Borsinger z zapytaniem o możliwość uzyskania pozwolenia na wyjazd do Szwajcarii.

Pamięć o działalności Edyty Stein w Szwajcarii na krótko przed wstąpieniem do klasztoru była wciąż żywa, a panna Borsinger, która darzyła Edytę szczególną czcią, wstąpiła w 1940 roku do klasztoru karmelitańskiego w Le Paquier. Matka Przeorysza powierzyła sprawę sióstr Stein jej właśnie, ze względu na jej liczne relacje w świecie. Teresa Benedykta nie chciała być oddzielona od swojej siostry Róży, i tu pojawiły się trudności, ale w końcu ofiarność i pomoc sióstr karmelitanek doprowadziły do uzyskania niezbędnych pozwoleń. Zgodę sióstr z Le Paquier Edyta przyjęł z głęboką wdzięcznością, i natychmiast złożyła wniosek o wizę do Szwajcarii. Zwróciło to uwagę komendy Policji i natychmiast została wraz z Różą wezwana do Maastricht. Siostra Teresa Benedykta stawiła się osobiście. Wchodząc do biura Gestapo w pozdrowiła funkcjonariuszy słowami „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Wyjaśniła potem Matce Przeoryszy, że czuła się przynaglona do tego aktu – po ludzku rzecz biorąc nierozważnego – ponieważ wyraźnie dostrzegła, że nie chodzi tam tylko o sprawę polityczną, ale o świecką walkę między Jezusem a Lucyferem. Musiała pokazać swój paszport, a ponieważ nie było w nim wielkiej litery J – znaku przynależności do rasy żydowskiej – ani do imienia Edyty nie dodano imienia Sara, które było przepisane dla wszystkich Żydówek, została surowo upomniana i nakazano jej natychmiast napisać do właściwego komisariatu w Breslau, „pokornie” prosząc o uzupełnienie paszportu według obowiązujących przepisów. Następnie obie siostry musiały również spotkać się z urzędnikami Komisji Żydowskiej (Joodsen Raad), przez których zostały życzliwie przyjęte i zapewnione, że w następnym tygodniu ich wniosek zostanie poparty w Amsterdamie. 9 kwietnia do Kolonii został wysłany kolejny list, którego uspokajający ton nie zapowiadał burzy, jaka zbierała się nad głowami obu sióstr.

W maju musiały znowu udać się do Amsterdamu, aby stawić się w Gestapo i Komisji Żydowskiej; by udzielić wszystkich żądanych informacji i wypełnić stos kwestionariuszy i zakupić obowiązkowe żółte gwiazdy Dawida. Gestapo traktowało je w sposób bardzo ordynarny i poniżający. W jednym z urzędów spotkały się jednak także z życzliwszym urzędnikiem, mieszkańcem Kolonii, który opowiedział im o poważnym zrujnowaniu miasta przez naloty, potwierdzając między innymi wiadomość, że 28 kwietnia tego samego roku (1942) kościół Maria Pacis wraz z cudownym obrazem padł ofiarą płomieni po upadku bomby zapalającej. Wśród Żydów, wezwanych przez Gestapo, z którymi siostra Teresa Benedykta miała okazję się spotkać, była jej córka chrzestna Alice Reis.[12]

Wkrótce potem napisała do wspólnoty w Kolonii: „Od miesięcy noszę na sercu notkę z cytatem biblijnym z Ewangelii według świętego Mateusza 10,23: ‘Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego’. Z Le Paquier jestem w trakcie rozmów, ale jestem tak zanurzona w Ojcu Janie od Krzyża, że wszystko inne staje się dla mnie obojętne”[13]

Dla Edyty Stein, pomocą była możliwość dalszej pracy filozoficznej i zamówienie na napisanie książki o Świętym Janie od Krzyża z okazji 400. Rocznicy jego urodzin przypadającej na 1942 rok.

Siostra Teresa Benedykta otrzymała także zaproszenie do jednego z klasztorów w Hiszpanii, ale wobec zakazu opuszczania przez Żydów terenów Rzeszy, wszelki wyjazd okazał się niemożliwy. Przyjaciele i sama Teresa Benedykta nie tracą nadziei i kierują wiele próśb do instytucji i urzędów, mogących pomóc w wyjeździe do Szwajcarii, powołując się na zgodę przyjęcia jej i Róży dożywotnio w Le Pâquier.

Pośród tych wszystkich zawirowań, siostrę Benedyktę wypełnia całkowicie i do głębi praca nad świętym Janem od Krzyża którą zatytułowała Wiedza Krzyża. Po wykładzie, którym podzieliła się z współsiostrami, nabrały przekonania, że spokój, który z niej emanuje płynie ze zjednoczenia z Bogiem i wiedzy, że jej los spoczywa w Jego rękach i to właśnie pozwalało jej wchodzić we wszystkie doświadczenia z wiarą i zaufaniem.

„Moja siostra Róża i ja jesteśmy w trochę niepewnej sytuacji. Ale przed końcem wojny chyba nic się nie zmieni. Z całą ufnością zdajemy się na Opatrzność i pełnimy spokojnie obowiązki”[14].

„Upewniono nas, że przed końcem wojny o wyjeździe nie można nawet myśleć. Na to, co potem nastąpi, trudno się już dziś przygotować. Dalej więc żyjemy spokojnie, powierzając całą przyszłość Temu, który sam zna wszystko”[15].

24 lipca siostra Benedykta odpowiedziała na list i zaproszenie od do Matki Przełożonej – Marii Agnieszki de Wolff, z podziękowaniami za gotowość przyjęcia jej i Róży w Le Pâquier: „Zrobimy teraz wszystko, co możliwe, aby otrzymać pozwolenie na opuszczenie Holandii. Nie jest wykluczone, że potrwa to bardzo długo, jak przypuszczam – całe miesiące. Muszę się więc zadowolić tą obietnicą”[16].

Kilka dni później napisała do przyjaciółki: „dla mojej siostry[Róży] i dla mnie otwiera się możliwość przeniesienia do Szwajcarii. […] Uzyskanie zezwolenia na wyjazd pozostaje jednak jeszcze pod wielkim znakiem zapytania, w każdym razie może się bardzo długo przeciągać. Nie byłabym smutna, gdyby go nam wcale nie udzielono. Nie jest dla mnie błahostką opuszczać po raz drugi ukochaną rodzinę zakonną, ale przyjmę, co Bóg da”[17].

Antyżydowskie działania władz nazistowskich osiągnęły punkt kulminacyjny w lipcu 1942 roku; stało się wtedy wiadome, że przygotowywana jest deportacja Żydów. Wcześniejsze działania meldunkowo-administracyjne miały ją jedynie usprawnić.

Na wieść o przygotowywanej deportacji, przedstawiciele wszystkich kościołów, chrześcijańskich i katolickich, wysłali 11 lipca 1942 r. telegram z protestem do władz niemieckich i prośbą o odwołanie planowanej akcji.

W tym czasie, komisarzem Rzeszy był Seyss-Inquart, a generalnymi komisarzami Rauter i Schmidt, zaś dowódcą Wehrmachtu generał Christiansen[18].

15 lipca miała miejsce pierwsza deportacja Żydów.

17 lipca okupacyjne władze nazistowskie wystąpiły z propozycją pozbawienia Żydów mieszkających w Holandii obywatelstwa holenderskiego.

26 lipca holenderski Episkopat polecił odczytać tekst telegramu we wszystkich kościołach katolickich i wezwał do ustanowienia w tę niedzielę dnia modlitwy i pokuty.

2 sierpnia 1942 r., w niedzielę, nastąpiła kolejna fala aresztowań Żydów, i w tym dniu agenci gestapo przyszli także do klasztoru karmelitanek w Echt po Edytę Stein i jej siostrę Różę. Kiedy wywołano siostrę Teresę Benedyktę z chóru, zeszła do rozmównicy.

Niemcy zażądali, aby wyszła na zewnątrz. Odparła, że obowiązuje ją klauzura papieska. Niemcy nakazali wezwać przełożoną i usunąć kratę. Dano jej dziesięć minut na stawienie się gotową do drogi. Wróciła do chóru i powiedziała: „Siostry, módlcie się”. Poszła do swojego pokoju zebrać rzeczy. Kiedy zeszły obie z Różą, przy furcie była już matka Antonia i siostra Pia. Matka udzieliła im błogosławieństwa. S. Benedykta była blada, ale spokojna. Kilka osób, które zebrało przy wejściu mogły zobaczyć obie siostry Stein wychodzące w otoczeniu gestapowców, i siostrę Benedyktę, ujmującą Różę za rękę ze słowami „chodźmy za nasz lud”[19]. Myślę, że nawet wtedy nie miała pojęcia, że umrze – powiedziała siostra Maria Klara Erckens w zeznaniu do procesu beatyfikacyjnego[20] – ponieważ napisała jeszcze z obozu, aby siostry interweniowały u konsula szwajcarskiego w Hadze. Miała więc jeszcze nadzieję, że będzie mogła wyjechać do Szwajcarii.

Esesmani zaprowadzili obie siostry do samochodu policyjnego, a po dotarciu do Roermond przewieziono je ciężarówkami, wraz z innymi więźniami, do obozu przejściowego w Amersfoort. Kierowcy pobłądzili i konwój dotarł na miejsce dopiero o 3.00 w nocy[21]. Piętrowe łóżka nie miały sienników i uwięzieni musieli układać swoje zbolałe ciała na żelaznych prętach, a strażnicy często przerywali odpoczynek, zapalając dla kontroli lampy elektryczne. Następny dzień, poniedziałek 3 sierpnia minął w niepokojącej niepewności. Dzięki Joodsen Raad niektórym uwięzionym udało się wysłać telegramy do bliskich i prosić o niezbędne rzeczy. Żydzi wyznania ewangelickiego zostali uwolnieni. W obozie zostało prawie 1000 Żydów, w tym 300 katolików, a wśród nich około 15 zakonników i sióstr zakonnych. Edyta Stein spotkała także znajome kobiety, które wcześniej pracowały w klasztorach w Holandii. Zakonnicy i zakonnice pochodzenia żydowskiego tworzyli małą wspólnotę, skupiającą się wokół Edyty Stein, której spokojne usposobienie silnie oddziaływało na innych.

W nocy z 3 na 4 sierpnia, 1200 osób załadowano do wagonów z zasłoniętymi oknami i wywieziono je do Westerbork. Transport zatrzymał się rankiem przed końcową stacją, a ostatni odcinek drogi, przez pola i las, więźniowie odbyli pieszo.

W Westerbork katoliccy Żydzi byli zakwaterowani w barakach otoczonych drutem kolczastym; nie wolno im było komunikować się z innymi uwięzionymi. W liście do s. Antonii Engelmann Edyta pisze: „Wszyscy katolicy są razem, w naszej sali sypialnej przebywają wszystkie siostry zakonne (2 trapistki, 1 dominikanka), Ruth Kantorowicz, Alice Reis, dr Meirowsky i in. Są tu z nami także 2 ojcowie trapiści z Tilburga. Potrzebne są nam nasze dowody osobiste, metryki i kartki na chleb. Dotychczas korzystałyśmy wyłącznie z dobroczynności innych. […] Jesteśmy zupełnie spokojne i pogodne. Nie miałyśmy dotąd oczywiście ani razu Mszy św., ani komunii św. Może później. Zaczynamy trochę doświadczać, jak można tutaj żyć całkowicie wewnętrznie”[22]. W kolejnym liście, wciąż myśląc o swoim przeniesieniu, siostra Benedykta zawiadamia, że wszystkie podania Żydów-katolików, składane w obozie, są anulowane i że jedynie z zewnątrz można podjąć jeszcze jakieś próby (wspomina o kontakcie ze szwajcarskim konsulem). Oczywiście nie jest świadoma, że 3 sierpnia urząd imigracyjny w Bernie wydał właśnie negatywną decyzję o jej wjeździe do Szwajcarii[23].

„Jest tu tyle osób, które potrzebują nieco pociechy, a oczekują jej od sióstr”[24].

Pani Bromberg pamięta, że wielką różnicą między nią a innymi siostrami była milcząca postawa siostry Teresy Benedykty. Podczas gdy inne żywo rozmawiały, ona była cicha i powściągliwa. Jej siostra, która była portierką w Echt, zawsze trzymała się w jej pobliżu. „Nasunęła mi się myśl, że wiedziała, co wisiało nad nią i innymi. Zawsze była pogrążona w modlitwie, ale zawsze łagodna, skromna i pomocna. Nie zapominajmy, że była jedyną, która kiedyś uciekła z Niemiec i dlatego wiedziała więcej niż inni, którzy spodziewali się skierowania do jakiejś pracy. W Westerbork, nikt tak naprawdę (może z wyjątkiem Edyty Stein) nie przypuszczał, że tak to się skończy. Były to pierwsze transporty, nic jeszcze nie było wiadomo, niczego jeszcze nie podejrzewano”[25]. Miało się wrażenie, że Edyta Stein przewidywała cierpienie, ale nie o własnym cierpieniu myślała. Jej postać siedząca w baraku, przywodziła na myśl obraz Piety bez Chrystusa.

W środę, 5 sierpnia, do Echt nadszedł telegram od Rady Żydowskiej z Westerbork, w którym proszono o szybkie przesłanie deportowanym ciepłej bielizny, kocy i leków. Rankiem 6 sierpnia wyjechali dwaj młodzi mężczyźni: Pierre Cuypers i Perer Van Kempen, obładowani wszystkim, co tylko mogli udźwignąć i dotarli do obozu późnym popołudniem tego samego dnia. Przed wejściem do otoczonego wysokim drutem kolczastym obozu, znajdował się drewniany barak, w którym urzędowała policja holenderska; tam też się zameldowali. Na wieżach strażniczych i w obozie służbę pełniła policja niemiecka. Jeden z holenderskich policjantów przekazał żydowskiemu chłopcu wiadomość o wizycie, a po pewnym czasie wejście do obozu otworzyło się i wyszły siostry Stein. Rozmowa odbyła się we wspomnianym baraku[26]. Peter van Kempen był dziennikarzem i choć wcześniej nie znał osobiście Edyty Stein, słyszał opinie o jej wielkiej erudycji.

„Odniosłem wrażenie, że mam do czynienia z ważną i silną duchowo kobietą, która nie wyglądała na przybyłą do nas z obozu dla więźniów. Rozmawialiśmy przez około 20 minut”[27]. Miała na sobie jeszcze swój karmelitański habit z żydowską gwiazdą. Dopóki mogła nosić swój habit, była gotowa znieść wszystko, a nawet wziąć na siebie ciężar win swoich prześladowców.
W obozie, Żydzi katoliccy byli oddzieleni od niekatolików. Edyta spotkała tam znajomych i krewnych, zakonników i zakonnice z żydowską gwiazdą, jak ona. Cieszyła się, że może się modlić, a jednocześnie pomagać współwięźniom. Opowiadała o zupełnie zdezorientowanych kobietach i ich dzieciach, którymi mogła się opiekować. Wielką radość sprawiało jej możliwość niesienia słownej pociechy tym ludziom. Wspomniała także, że w obozie krążyła plotka o spodziewanym transporcie Żydów z Amsterdamu i że kiedy to nastąpi, zostaną wywiezieni na Śląsk, który znała, bo tam się urodziła. Opowiadała to wszystko z największym spokojem i rozmawialiśmy jak dwoje przyjaciół, którzy spotkali się przypadkiem[28].

Dnia 6 sierpnia Edyta Stein napisała ostatni liścik do Matki Przeoryszy Antonii Engelmann, zawiadamiający o tym, że: „Jutro wcześnie rano wyjeżdża transport (Śląsk albo Czechosłowacja??)”[29].

O wschodzie słońca 7 sierpnia Edith, Rosa i inni – około 1000 osób ustawiło się w szeregu między dwoma rzędami esesmanów. Zajęli miejsca w pociągu pasażerskim jadącym na wschód.

W tych ostatnich chwilach siostra Benedykta dokonała całkowitego daru z siebie. Wypełniła w swoim ciele to, co napisała: „Można tylko starać się, by to wybrane życie przeżywać coraz wierniej i czyściej, aby je złożyć jako ofiarę za wszystkich, z którymi jest się związanym”[30]. To dla i za wszystkich: Niemców, żydowskich chrześcijan i całej ludzkości, staje przed Bogiem i ofiarowuje się z całego serca.

Trasa z Westerbork na Wschód prowadziła przez miejsca, które były Edycie bardzo bliskie. Emerytowany pracownik kolei, Valentino Fouquet z Schfferstadt[31], pełnił 7 sierpnia 1942 roku, około południa, służbę na peronie tejże stacji, czekając by odprawić pociąg ekspresowy jadący z Saarbrücken do Ludwigshafen. Ciężki, osobowy wagon do transportu więźniów, z okratowanymi oknami, znajdujący się na końcu pociągu, zatrzymał się wprost przed kolejarzem. Wagon był pilnowany z przodu i z tyłu przez esesmanów. „Z wnętrza wagonu zapytała mnie pani ubrana w ciemne ubranie, czy jestem z Schifferstadt. Następnie zapytała, czy zechcę przekazać jej pozdrowienia dla rodziny księdza Schwinda. Dodała, że jest siostrą Teresą Benedyktą, Edytą Stein. Niedługo potem mogłem przekazać pozdrowienia pannie Annie Schwind, siostrze księdza dziekana Schwinda i siostrzenicy wikariusza generalnego Schwinda. Panna Anna Schwind, jak powiedziała mi później, uczestniczyła w obłóczynach siostry Teresy Benedykty”[32].

W czterdziestą rocznicę śmierci Edyty Stein, w sierpniu 1982 roku, „Kölner Rundshau” opublikował artykuł, który potwierdza, że trasa transportu przebiegała obok Kolonii i dalej przez Breslau. Historia Johannesa Wienersa, wojskowego pocztowca, potwierdza ją ostatecznie. Podróżował on transportem wojskowym na wschód i w dniu 7 sierpnia 1942 r., znalazł się na rampie kolejowej w Breslau, oczekując na uzupełnienie zapasu wody w lokomotywie. Na sąsiedni tor wjechał pociąg towarowy z holenderskimi oznaczeniami. Wieners przyglądał się, jak strażnicy otwierają nieludzko zatłoczone wagony, ukazujące obraz i odór nieopisanego poniżenia ludzkiego. Kiedy kobieta w habicie zbliżyła się do otworu, Wieners zdołał zamienić z nią kilka zdań. „To straszne – powiedziała – nie mamy nic na potrzeby sanitarne”. Ogarnąwszy wzrokiem otoczenie powiedziała: „To jest moje ukochane rodzinne miasto. Nigdy więcej go nie zobaczę. Jedziemy na śmierć”. Głęboko wstrząśnięty Wieners zapytał czy inni więźniowie się domyślają. „Lepiej, żeby o tym nie wiedzieli” – odparła. Żołnierz zaproponował wodę i jedzenie, ale Edyta odmówiła przyjęcia czegokolwiek. Usłyszała bowiem, że niektórych żołnierzy z oddziału Wienersa rozzłościło to, że rozmawiał z Żydówką.

Johannes Wieners dostał się wkrótce do niewoli i powróciwszy do Niemiec w 1948 roku, przeczytał krótką notatkę o Edycie Stein oraz rozpoznał na zdjęciu zakonnicę, którą widział 7 sierpnia 1942 roku[33].

Oddech[34]

Kiedy przekraczałaś próg karmelu w Echt

Z westchnieniem siostrzanym

Ledwo szeptem zaprosiłaś Różę: „Chodźmy”

Dalej zabrakło słów

Innych nikt nie zapamiętał

[…]

Kiedy zamknęły się za tobą drzwi wagonu

Narodowosocjalistycznego narzędzia zabijania

I przez wielki tydzień drogi krzyżowej przez Europę

Pośród gorącego lata rozpętanej zagłady

Holenderscy Żydzi wierzący niewierzący i ochrzczeni

Uczyli się od nowa oddychania i rozmowy

O Bogu z Bogiem po Bożemu

Recytowałaś po niemiecku i w łacinie

Najpierwotniejsze amen Abba

Odmawiałaś różańce i litanie

Do Matki Bożej Bolesnej

Kiedy dopełniła się droga powrotu do domu

W dniu wspominania płonącego Syjonu

Zaliczono cię do owczarni przeznaczonej na całopalenie

W miejscu nieporównywalnym z niczym na ziemi

Oddech zwyczajny zaczerpnięcie powietrza

Stał się śmiertelnie niebezpieczny

I płuca zostały zatrute cyklonem

Siostro nasza święta wniebowzięta

Proś o cud zwycięstwa nad śmiercią

Proś o łaskę zachowania od cierpienia

Proś o zdrowie radosne i życie powszednie

Prosimy                                                                                            

KS. Henryk Romanik

W nocy z 8 na 9 sierpnia pociąg minął stację Auschwitz i zatrzymał się na Juden ramp, zbudowanej specjalnie na przyjazd Żydów. Wagony zostały opróżnione. Stamtąd ciężarówki zabrały więźniów do obozu Birkenau II. Wszelkie mienie, które nie zostało skonfiskowane w Westerbork, zostało odebrane przy wysiadaniu z ciężarówek. Wczesnym rankiem, cały konwój został zaprowadzony do baraków, gdzie więźniowie rozebrali się i zostawili odzież. Poinformowano ich, że po tej długiej podróży pójdą do łaźni. Przeszli do Białego Domku (zaadaptowany na komorę gazową budynek mieszkalny, znajdujący się na terenie obozu), którego wejście zostało hermetycznie zamknięte. Po wpuszczeniu Cyklonu B przez otwory w stropie i zapanowaniu ciszy wewnątrz, ciała zostały złożone w zbiorowej mogile kilkadziesiąt metrów dalej.

W niedzielę 9 sierpnia 1942 r. „wszystko się wypełniło”. Auschwitz- Birkenau pozostaje synonimem Shoah i od tej pory może być jedynie miejscem ciszy[35].


[1] Edyta Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej oraz inne zapiski autobiograficzne, przekład Immakulata I. Adamska, Wydawnictwo Karmelitów Bosych Kraków 2005, s. 271

[2]Edyta Stein, Autoportret z listów (1916-1933), Tłum. Immakulata Adamska, Anna Tatarek, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2003, s. 41

[3] 30 stycznia 1933 r. Adolf Hitler został kanclerzem Rzeszy.

[4] Edyta Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej oraz inne zapiski autobiograficzne, przekład Immakulata I. Adamska, Wydawnictwo Karmelitów Bosych Kraków 2005, s. 576

[5] Ustawa o odbudowie służby cywilnej z tzw. paragrafem aryjskim nakazujący zwolnienie wszystkich pracowników uznanych za Żydów

[6] Czytaj: http://edytastein.org.pl/pl/obloczyny-s-teresy-benedykty-od-krzyza-15-kwietnia-1934/.

[7] Edyta Stein, Dzieje pewnej rodziny żydowskiej oraz inne zapiski autobiograficzne, przekład Immakulata I. Adamska, Wydawnictwo Karmelitów Bosych Kraków 2005, s.577

[8] Edyta Stein, Autoportret z listów (1916-1933), Tłum. Immakulata Adamska, Anna Tatarek, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2003,List705 s. 720

[9] Tamże, 723

[10] Cytowane za : Canonizationis Servae Dei Teresiae Benedictae a Cruce Positio super martyrio et super virtutibus, Roma, Tipografia GUERRA s.r.l., 1986, s.118.

[11] Edyta Stein, Autoportret…, s. 726.

[12] Canonizationis Servae Dei Teresiae Benedictae a Cruce Positio super martyrio et super virtutibus, Roma, Tipografia GUERRA s.r.l., 1986, s.122.

[13] Tamże, s.123

[14] Edyta Stein, Autoportret…, s.796.

[15] Tamże, s.774.

[16] Tamże, s.816.

[17] Tamże, s. 823

[18] Positio super martyrio…, s.106.

[19] Tamże, s. 355.

[20] Tamże, s. 400.

[21] Tamże, s. 355.

[22] Edyta Stein, Autoportret…, s.830.

[23] Tamże, s.826

[24] Tamże, s.832.

[25] Positio Super Causeae…, s.170-171.

[26] Por. Positio Super Causeae…, s.164 – 166.

[27] Tamże, s.164.

[28] Tamże, s.166.

[29] Edyta Stein, Autoportret…, s.832

[30] Tamże, s.43.

[31] Schifferstadt znajduje się niedaleko Speier, gdzie Edyta pracowała jako nauczycielka.

[32] Positio Super Causeae…, s.152.

[33] Por. Positio super martyrio…,s.23-24 oraz Norman Davies, Roger Moorhouse, Mikrokosmos Portret miasta środkowoeuropejskiego, Vratislavia Breslau Wrocław, tłum. Andrzej Pawelec, Wydawnictwo ZNAK, Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Fundacja, Kraków 2002, s. 429.

[34] Ks. Henryk Romanik, Święta Nowe wiersze o Edycie Stein, Towarzystwo im. Edyty Stein, Wrocław 2023, s. 31.

[35] Por.Didier-Marie Golay ocd, Devant Dieu pour tous. Vie et message de Edith Stein, les Editions du Cerf, Paris 2009, s.244.